11/07/2012

Chapter 1


"Nie."

Wypowiedziałam mimowolnie. Mama spojrzała na mnie poważnie. 

"Posłuchaj, to ci dobrze zrobi. Inne otoczenie, inni ludzie. Może warto spróbować? Nigdy nie wiesz, co się stanie."

Tak, tak. Pierdol, pierdol, ja posłucham. Jak na razie to mam serdecznie dość niespodzianek od losu. Chociaż... wyjazd do Irlandii, Mullingar, czy jakoś tak, nikt mnie tam nie zna, nikt nie będzie mi mówił, co mam robić... ale znowu mieszkanie u zupełnie obcych dla mnie osób. A może jednak?

"To jak będzie?"

Popatrzyłam na mamę, na której twarzy wypisana była nadzieja. Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej, po czym wstałam z krzesła.

"Dobra."

Mruknęłam kierując się w stronę mojego pokoju. 

"Zacznij się pakować, jutro o 13.00 masz samolot!"

Wywróciłam oczami i trzasnęłam drzwiami. Rzuciłam się na łóżko, które niemalże od razu mnie odrzuciło. Wstałam z podłogi, po czym spojrzałam w lustro.

"A co jeśli ona chce się mnie pozbyć? Co jeśli ona ma mnie dość? Eh..."

Skończyłam rozmowę ze sobą, a następnie wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam do niej wrzucać wszystkie ciuchy po kolei.
Właściwie to skończyłam dużo szybciej niż przewidywałam. Czy to dlatego, że chciałam jak najprędzej wyjechać? Chociaż... teoretycznie nie chciałam. Musiałabym zostawić Josh'a, mamę, tatę, wszystko. Ale z drugiej strony miałabym spokój. Cały dzień bez wścibskiego brata i, muszę przyznać, trochę wkurzających rodziców. Kto wie, może jednak będzie mi tam dużo lepiej niż tutaj?

***

"Wstawaj... wstawaj... WSTAWAAAAAAJ!"

Usłyszałam krzyk przy moim uchu. Podniosłam się i skarciłam wzrokiem mojego brata-idiotę.

"Jest 10.00, masz godzinę na przygotowanie."

Oznajmił w miarę spokojnie, po czym wyszedł z pokoju. Nie mógł mnie wcześniej obudzić? No tak, nie mógł, bo jak już wcześniej wspomniałam, jest IDIOTĄ. Wstałam dość szybko z łóżka, a następnie podeszłam do szafy. Wzięłam z niej brązowe leginsy, białą bokserkę oraz wciągany żółty sweter. Szybkim krokiem ruszyłam do łazienki. Gdy już się w niej znalazłam, ubrałam się, przemyłam twarz zimną wodą, umyłam zęby, zrobiłam delikatny makijaż i uczesałam włosy w... uhm... artystycznego koczka. Pominęłam poranny prysznic, za bardzo mi się spieszyło. Zbiegłam po schodach na dół, po czym włożyłam na nogi beżowe koturny, zarzuciłam na siebie karmelowy, jesienny płaszczyk oraz biały szalik i wyszłam z domu. 

***

"Josh... przyszłam się pożegnać. Wyjeżdżam. Nie wiem na jak długo. Ale wrócę. Napewno. Ja nie łamię obietnic..."

Przerwałam na chwilę. Otarłam łzy z mokrych policzków i rozejrzałam się. Niedaleko mnie stała mała dziewczynka. Rozpuszczone długie, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, wielkie rumieńce na twarzy, delikatny uśmiech oraz duże, niebieskie oczy, niebieskie jak niebo, które okalały długie rzęsy. Ubrana jedynie w lekką, białą sukienkę do kostek. Wstałam z ławeczki i podeszłam bliżej blondyneczki. Mogłam śmiało stwierdzić, że miała 5-6 lat.

"Nie rozpamiętuj przeszłości, żyj teraźniejszością i nie bój się przyszłości. Nie wiesz, co los dla ciebie szykuje." 

Powiedziała cichutko swym cieniutkim głosikiem, po czym odeszła nucąc jakąś piosenkę, której nie znałam, usłyszałam aby słowa "and all these little things." Dziewczynka obróciła się jeszcze, uśmiechnęła i... zniknęła? Tak poprostu... zniknęła?



_____________________________________________
No to jest pierwszy rozdział. :3
Podoba się?
Aha, zapomniałam, miałam przed rozpoczęciem opowiadania napisać, że w tej historii One Direction nie istnieje, jednak chłopacy będą się tutaj pojawiać, jeden z nich już w następnym rozdziale. :3
Jeśli ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach, to piszcie w komentarzach swoje twittery lub piszcie do mnie na twittera :3

Love you, @___Onething x

1 komentarz:

  1. Anonimowy7/11/12 21:30

    Cześć, nie wiedziałam, że piszesz bloga.. Mogłaś mi coś wspomnieć :3 Wgl, to strasznie mi się podoba *-* Masz talent Koalo ♥
    Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów, jak historia się dalej potoczy ^^
    Poinformujesz mnie o nowym rozdziale na tt? :3
    @_karolaaa_

    fotgetaboutclock.blogspot.com |

    OdpowiedzUsuń